piątek, 6 grudnia 2013
chore senne urojenia
Kogoś szukałam. Zewsząd docierały do mnie odgłosy ptaków przeróżnego gatunku, których nie dane mi było jednak zobaczyć. Każdy z nich miał jednak wydzielony swój skrawek ziemi, a do moich obowiązków należało nakarmienie tych niewidzialnych ptaszysk. Rzucając ziarno, w stronę świergotów rozglądałam się bacznie. Byłam pewna, że gdy zobaczę Tę osobę, będę wiedzieć, że szukam właśnie Jej. I mignęła mi, góra 10-letnia dziewczynka na hulajnodze w różowych ogrodniczkach i jasnych włosach spiętych w dwa warkocze. Nie widziałam jej twarzy, ale wiedziałam, że to Ona.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz